...

Show info
Odważni wygrywają

Kampania społeczno-edukacyjna na rzecz profilaktyki raka jądra

faq

ODWAŻNI WYGRYWAJĄ

Najczęściej zadawane pytania

Znajdź odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Bądź świadomy i odważny!

Jeśli chcesz się podzielić Twoją odważną historią lub masz pytania, wątpliwości – odezwij się koniecznie na adres: info@odwazni.com

Istnieje teoria, zgodnie z którą, w każdym z nas pojawiają się komórki rakowe, a właściwie działające mechanizmy obronne naszego organizmu nie dopuszczają, aby komórki nowotworowe mogły się swobodnie dzielić i wywołać chorobę. Wczesne zdiagnozowanie raka zależy głównie od nas samych. Powinniśmy bacznie się obserwować i nie lekceważyć żadnych objawów. Pamiętajmy, że nowotwory mogą dotknąć nie tylko jąder, ale także płuc, jelit, nerek i innych narządów. Część z nich jest bardzo zdradziecka, bo ujawnia się dopiero po dłuższym czasie, czasami wtedy, gdy obecne są już przerzuty. Dlatego należy systematycznie wykonywać badania okresowe, odpowiednie dla każdej grupy wiekowej, takie jak USG, zdjęcie klatki piersiowej, kolonoskopia, badanie stężenia białka PSA i inne.

I tak, i nie. Jednym z czynników wystąpienia nowotworu jądra jest to, że jeśli jakiś mężczyzna, który jest biologicznie członkiem naszej rodziny i ma ten guz, to ja też mogę go mieć. Ale można zachorować nie mając w rodzinie nikogo chorego na tę chorobę. Dlatego mówi się, że DZIEDZICZY SIĘ SKŁONNOŚĆ DO NOWOTWORU a nie sam nowotwór. Jesteś obciążony rodzinnie, ale to nie znaczy, że zachorujesz.

Przeprowadzając samobadanie należy zwracać uwagę na każdą zmianę, której wcześniej na jądrach nie było – może to być miejscowa zmiana barwy skóry, mały guzek, powiększone jądro. Nowotworowi jądra na początku rzadko towarzyszy ból, ale nawet gdy sam nic nie wykryjesz, a czujesz dyskomfort lub ból, pójdź do lekarza.

Żylaki powrózka nasiennego, poprzez zaburzenia w ukrwieniu jądra i najądrza, mogą doprowadzić do obniżenia zdolności reprodukcyjnej, również do powolnego spadku popędu płciowego właśnie przez zaburzenia (wywołane nieprawidłowym przepływem krwi przez genitalia) w wytwarzaniu męskich hormonów płciowych. Poza tym żylaki należą do czynników ryzyka wystąpienia raka jądra.

Nowotwory mogą wystąpić u każdego człowieka, w różnym wieku. Rak jądra najczęściej atakuje młodych mężczyzn, w przedziale wiekowym od 17 do 35 roku życia. Nie oznacza to jednak, że nie można zachorować będąc młodszym albo starszym. Dlatego przy wykryciu najmniejszej zmiany na jądrze zgłoś się do lekarza – urologa, niezależnie od tego, w jakim wieku jesteś.

Przyjacielem strachu jest lęk i wstyd. Nikt z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że może go dotknąć choroba nowotworowa. Dlatego często wolimy nie kontrolować swojego zdrowia po to, by nie dowiedzieć się, że coś jest nie tak. Przez takie zwodzenie samego siebie odbieramy sobie szansę na zdrowie, a często na dalsze życie.

Na szczęście każdy strach można opanować, a lęk oswoić. Jeśli masz podejrzenie choroby, które sam w sobie pielęgnujesz, bo zauważyłeś zmianę na jądrze i boisz się pójść z nią do lekarza, strach niestety nie minie. W takiej sytuacji w głowie pojawia się burza myśli i emocji, i jedynym sposobem na rozwianie wątpliwości jest udanie się do lekarza. Podczas takiej wizyty często okazuje się, że zauważone przez ciebie zmiany nie są niczym groźnym i niepotrzebnie przez tyle czasu pozwalałeś stresowi zjadać cię od środka.

Gdy natomiast lekarz wykryje u ciebie zmiany nowotworowe, poddaj się natychmiastowemu leczeniu, które przy wczesnym wykryciu choroby daje 100% szansy na wyleczenie. Nie wstydź się tego, że jesteś chory, tylko bądź dumny, że dzięki odwadze zacząłeś się leczyć!

Nawet po usunięciu obu jąder możliwe jest zachowanie popędu płciowego, choć oczywiście nie zawsze jest to proste do uregulowania odpowiednimi lekami. Wielu mężczyzn nie odczuwa żadnej zmiany w poziomie libido po wycięciu jądra, czy po leczeniu uzupełniającym, m. in. chemioterapii. Podobnie jest z bólem podczas współżycia seksualnego. Jeżeli brak jądra staje się problemem na podłożu psychologicznym, istnieje możliwość wstawienia implantu.

Wycięcie jednego jądra nie pozbawia możliwości posiadania dzieci, ponieważ jest jeszcze drugie jądro. Wycięcie obu jąder powoduje niemożność produkowania plemników i innych składników nasienia, więc posiadanie dzieci jest niemożliwe. Chemioterapia jest leczeniem uszkadzającym komórki nowotworowe, ale i powodującym nieprawidłowości w zdrowych komórkach drugiego jądra, a także w innych narządach, zatem możliwe jest przejściowe albo trwałe upośledzenie w produkcji prawidłowej ilości i jakości plemników. Alternatywą jest zdeponowanie nasienia w tzw. bankach nasienia. Może być ono użyte do zapłodnienia pozaustrojowego, będąc „rezerwą“ na wypadek niemożności wyprodukowania zdrowych plemników w drugim jądrze po zakończonym leczeniu.

Prezentujemy historie opisane przez was – gości i użytkowników naszej strony. Dziękujemy, że się nimi z nami dzielicie. Pisownia i składnia zachowane są w oryginale.

@Piotrek
Witam mam podobny problem, przedstawiam krótki przebieg choroby. stwierdzono u mnie guza jądra lewego, obecnie jestem już po operacji i czekam na wyniki. Wiem, że czas ma tu największą wartość, jednak w moim przypadku zmiany postępowały bardzo szybko. Najpierw ból jądra potem powiększone węzły chłonne i do tego momentu sprawę bagatelizowałem (pobolewanie jądra czasami się zdarza i zazwyczaj ustępuje samo) ale gdy tylko wyczułem, że węzły zaczynają robić się twarde, a dwa dni później poczułem małego podłużnego guzka. Od razu wiedziałem, że nie ma co czekać i zgłosiłem się do urologa. Potem już wiadomo USG, tomografia, badanie krwi, prześwietlenie płuc i trochę później zabieg. Nie wiem czy to normalne, że zmiany postąpiły tak szybko. od momentu wykrycia, a właściwie od momentu pierwszych objawów upłynęło dwa i pół miesiąca. Lekarz od razu powiedział, że będzie trzeba usunąć jądro razem z guzem i tak się stało. Imponujący jest fakt, że przez 1,5 miesiąca guz doszedł do rozmiaru 5×2,5cm i pewnie cały czas by rósł gdyby nie zabieg. Jestem bardzo zainteresowany przebiegiem kampanii. Zdaję sobie sprawę, że takich przypadków jest więcej i powinno się przestrzegać ludzi przed takimi i podobnymi zagrożeniami.
pozdrawiam Piotrek (24 lata)

@Rafał
Mam na imię Rafał. Mam 26 lat. 15 kwietnia 2009 zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór jądra. Objawem było bezbolesne powiększenie jądra. Nowotwór prawdopodobnie rozwijał się przez kilka miesięcy, zanim go zauważyłem. Zaczęły robić mi się ciasnawe spodnie, jednak byłem przekonany, że to wynik przybierania na wadze. Pewnego wieczoru podczas kąpieli, zauważyłem, że prawe jądro jest większe od lewego. Nigdy wcześniej się nie badałem, więc nie miałem porównania. Nie widziałem zupełnie niczego na temat raka jądra. Nie wiedziałem jakie są jego objawy. Poza tym, nigdy bym nie pomyślał, że ta choroba może dotyczyć mnie! Zwłaszcza w takim wieku. A jednak. Na szczęście zareagowałem od razu. Lekarz rodzinny, urolog, szpital, operacja. Po 7 dniach od wykrycia zmiany, guza razem z jądrem już nie miałem. Następnie liczne wizyty w poradniach onkologicznych, badania, tomografie, stres. Zdążyłem przed przerzutem. Lekarze zdecydowali, że dzięki szybkiemu zdiagnozowaniu nowotworu, zostanie zastosowana jedynie obserwacja, bez leczenia uzupełniającego (radio- lub chemioterapii).

Wniosków z mojej historii można wysnuć co najmniej kilka. Rak dotyczy każdego, jednak nie każdy jest tego świadomy. Rak jądra to nie żaden wyrok, a jego usunięcie nie powoduje zupełnie żadnego uszczerbku na zdrowiu, czy męskiej dumie. Totalną głupotą byłoby tracenie czasu na zawstydzenie i przeciąganie wizyty u lekarza. Wszyscy moi znajomi znają moją historię. Wiedzą, że należy się badać i nie należy się bać.

Być mężczyzną i stawić czoła chorobie, to żaden wstyd!
Pozdrawiam, Rafał

@dom24
Mam 31 lat i za sobą przygodę z rakiem, która chyba powoli się kończy. Zaczęło się pod koniec lutego 2010 roku. W sobotę wybadałem sobie stwardnienia na jednym jajku i trochę się przestraszyłem. Nowotwór niezłośliwy miał mój tata więc czułem, że może będę miał to samo. Już w poniedziałek umówiłem wizyty do urologa i na USG. W czwartek miałem już skierowanie do Centrum Onkologii i informację, że jedno jajko będzie pewnie trzeba usunąć. Do tego USG wykazało jakieś zmiany w drugim jądrze. W drugi poniedziałek byłem już w Centrum Onkologii i dostałem zalecenie aby powtórzyć USG (w końcu jest to istotne czy wycinać jedno, czy dwa jajka). Badanie powtórzyłem u super specjalisty w czwartek, potem oddałem nasienie do banku i 8 marca (dzień kobiet 😉 ) miałem usunięte oba jajka. Zaznaczam, że mój przypadek to jakieś 5% wszystkich – właściwie nie ma przerzutów między jajkami, guz musiał powstać niezależnie w obu jądrach. U mnie występowały mikrozwapnienia, co zwiększa ryzyko zachorowania.

W między czasie szukałem możliwości wszczepienia implantów. Okazało się, że można to w Polsce zrobić bezpłatnie – ostatecznie z tego zrezygnowałem, bo ich nie potrzebuję.

Dalej robiłem tomografię i czekałem na histopatologię. Niestety okazało się, ze guzy są złośliwe, jednak nie dały jeszcze przerzutów a jedynie miałem nieznacznie powiększone cztery węzły chłonne. Tak więc miałem inny guz niż mój ojciec. Od kwietnia do początku czerwca przeszedłem 3 kursy chemii. Węzły się zmniejszyły. Następna kontrola za dwa miesiące z bardzo dobrym rokowaniem. Widzę, ze osiągam sukces w walce z chorobą. Ograniczyła mnie ona na jakiś czas w pracy, ale dziś jestem na pełnych obrotach. Włosy mi już odrastają, organizm się regeneruje. Muszę jednak do końca życia brać testosteron – to ze względu na usunięcie obu jajek; w przypadku jednego można w pełni funkcjonować, włącznie z rodzicielstwem. Warto jednak dowiedzieć się czy chemia nie wpłynie na płodność i ewentualnie zamrozić nasienie przed operacją. Ja nie wiem czy z tego skorzystam. Mam dwójkę super dzieci. Nie chcę jednak zamykać na razie tej opcji. Pozostaje jeszcze sprawa seksu, która pewnie wielu niepokoi. U mnie nie zauważyłem ŻADNEGO wpływu na libido. Nawet gdy tydzień po operacji nie miałem testosteronu, to nadal nie miałem z tym żadnego problemu. Dowiedziałem się przy okazji, że plemniki z jajek stanowią niezauważalny dodatek ilościowy i jakościowy do spermy. Brak zmian w odczuciach w trakcie orgazmu.

Widzę, ze wygrywam dzięki determinacji w leczeniu. Podstawą była szybka reakcja – przez dwa tygodnie do operacji wyczuwałem powiększanie się guzów. Z chemii się cieszę, bo mam większą gwarancję, że rak do mnie nie wróci. Przeszedłem ją w miarę łagodnie i już o niej zapominam. Kawał życia przede mną!

@raffi86
U mnie historia zaczęła się na przełomie października – listopada 2008 roku (miałem 22 lata). Zauważyłem, że podczas siedzenia odczuwam jakieś stwardnienie na prawym jądrze. Wtedy nie miałem pojęcia, że może być to nowotwór jądra, szczerze to nawet o takim nie słyszałem. Zignorowałem objawy… Nawet nie wiem kiedy rozrósł się dwukrotnie. Był grudzień i już zaniepokojony zacząłem błądzić po Internecie. Doczytałem, że może być to nowotwór. Przejąłem się tym strasznie i odwlekałem wizytę u lekarza. Powiedziałem o wszystkim dziewczynie – dzięki Bogu!! Nakrzyczała na mnie i kazała pójść do doktora (dzisiaj jej za to dziękuje 🙂 ). Zapisałem się do lekarza rodzinnego, w przed dzień wizyty jądro spuchło i bolało. Doktor stwierdziła, że na 99% to zapalenie, zapisała antybiotyki i dała mi skierowanie do chirurga, żeby to obejrzał. Ten po wstępnych oględzinach zaniepokoił się strasznie i dał pilne skierowanie do urologa. Natychmiast pojechaliśmy szukać przyjmujących urologów. Trafiłem na świetnego młodego doktora, zrobił USG i wszystko było jasne. Guz zajmujący już całe jądro, konieczne pilne usunięcie. Był czwartek wieczór, lekarz kazał mi przyjechać jeszcze do szpitala na dokładne USG i dał skierowanie. Drugiego dnia leżałem już w szpitalu na urologii. Trochę się stresowałem – pierwszy raz byłem w szpitalu jako pacjent, do tego nie znosiłem badań, w szczególności z igłami i krwią 🙂

W poniedziałek 2 lutego 2009 byłem już po zabiegu – guz miał średnice 5cm i był to nasieniak. Tomografia komputerowa (TK) nie wykazała rozsiewu. Zalecono ścisłą kontrolę, bez chemii. Kolejna TK też nic nie wykazała. W maju zaczęły dolegać mi silne bóle w dolnej okolicy kręgosłupa i miednicy. Skierowano mnie ponownie na TK które wykazało meta 1,5cm w węzłach zaotrzewnych. Później 3x cykle chemii BEP. Po 3 stwierdzono całkowitą reemisję przerzutu, ale dla pewności przeszedłem jeszcze jeden cykl chemii, ale już EP, bo po Bleomecynie zaczęły mi wychodzić plamy na skórze. Schudłem 20kg, straciłem wszystkie możliwe włosy na ciele, ale byłem szczęśliwy, że jest po wszystkim. Chemię skończyłem pod koniec września. Jestem rok po chemii i odżyłem na nowo 🙂

Żałuję tylko jednego, że nie zgłosiłem się wcześniej do lekarza, dlatego też apeluje do osób będących w podobnej sytuacji, aby nie czekały tak jak ja i zgłaszały się jak najszybciej do lekarza!

@mustafa
Mieszkam w U.K., mam 36 lat.
Pewnego dnia wyczułem palcami, że mam twarde jak kamień lewe jądro, przy dotykaniu boli podbrzusze. Poszedłem z tym od razu do lekarza pierwszego kontaktu. Pani doktor wymacała mi jajka 😉 stwierdziła nieprawidłowość i wysłała email do innego doktora. Po 2 dniach dostałem telefon, że mam się zgłosić na USG. Poszedłem na USG po czym zadzwonili, że mam się zgłosić do urologa. Pan urolog zbadał mi jajka, obejrzał zdjęcia USG i stwierdził, że w 90% jest to nowotwór. Za 4 dni idę do szpitala na 2 dni, będą pobierać wycinek a prawdopodobnie za 3 tygodnie operacja i chemia. Trochę się boję ale cóż – trzeba walczyć.

We wtorek zgłosiłem się do Solihull Hospital na 8 rano, około 9:30 pojechałem na operację. Nawet nie pamiętam kiedy odjechałem. O 11 byłem już na sali bez lewego jądra. Usunięte całe jądro, jak to powiedział Dr Philips, to nie było już jądro. Dziś wyszedłem o godzinie 11 ze szpitala, czuję się ok., nie boli mnie nic. Szwy mam rozpuszczalne. Jutro mam spotkanie z moim lekarzem GB, pewnie jakaś rozmowa. Jądro zostało wysłane do Queen Elizabeth Hospital Birmingham i tam będę dalej leczony, za 2 tygodnie wyniki. Ogólnie czuję się dobrze, ale mam strasznego stresa i lęki przy zasypianiu.

@agnieszkaroman2000
Mój mąż miał raka prawego jądra, usunięte jądro, potem 3 bep i usunięte węzły chłonne, wszystko w przeciągu 6 miesięcy. Teraz USG ok., markery b. dobre. Bardzo się cieszymy, ale przed każdą kontrolą zostaje okropny lęk, czy będzie wszystko dobrze. To już pozostało w psychice i nie można zapomnieć, ale żyjemy pełnią życia i cieszymy się z tego, co mamy. Wierzymy, że nadal będzie wszystko dobrze. Po tej drugiej operacji lekarz powiedział, że mąż jest całkowicie wyleczony i tego się trzymamy!

© 2016 Fundacja Gdyński Most Nadziei created by Howinnga